https://soundcloud.com/user-816044537/compositionlesson (aby uzyskać dobry wynik, słuchaj przez słuchawki lub dobry system dźwiękowy!). Po części opublikowałem tę historię już wcześniej.

Lekcja kompozycji. Dzieło z dawnych czasów. Ale też nie. Dzisiaj i wczoraj (04-2021) starałem się powstrzymać notatki z mojej „lekcji kompozycji” szkicami z przeszłości. Usuń trochę, dodaj trochę. Długa praca, w której wyruszam na przygodę, zanurzam się w muzyce moich ulubionych kompozytorów, a potem sam coś z nią robię. Co zrobili i co ja robię z ich dźwiękiem.

To, co słyszysz w tej kompozycji, to dialog z kompozytorami, których cenię i kocham. Rozmawiam z nimi podczas komponowania. Podają wyimaginowaną odpowiedź: "to jest dobre, to nie jest dobre, to można zrobić inaczej, daj z siebie wszystko, idź dalej!"

Mały sekret. Nigdy nie miałem lekcji kompozycji ani instrumentacji. Właściwie nie miałem żadnych lekcji z komponowania. Czasami jak małe dziecipowiedz „zrób to sam”. Tak jak kiedyś zdałem egzamin wstępny do oranżerii. Bez wcześniejszej edukacji. Tylko na „dobrych uszach”. Dzięki ciężkiej pracy uzyskał dobrą kontynuację, a potem dobrą karierę. To „robienie tego samemu” młodszych dzieci jest zwykle naśladowaniem tego, co robili starsi ludzie (na przykład wielcy kompozytorzy). A jeśli masz trochę własnej woli, staraj się to ominąć. Aby wydostać się ze snupomóc, a tym drugim, próbować ominąć moje wspaniałe przykłady? W żadnym wypadku nie. Szczęście w tej pracy polega na mojej podróży odkrywczej: słuchaj jeszcze lepiej, słuchaj jeszcze lepiej i słuchaj lepiej. A co napotkasz! To, co odkryjesz, żadna edukacja tego nie przebije.Uczucie, umysł, instynkt i intuicja. Teraz jestem na cienkim lodzie, bo bardzo trudno jest dokładnie wyjaśnić, co ten tytuł - z tymi składnikami - oznacza. Istnieje kilka punktów widzenia w wyjaśnianiu tej muzyki. Być może szyderczy śmiech również stanie się moim udziałem. Jak to skomponowałem, co skomponowałem, dlaczego to skomponowałem. Co dzieje się w muzyce. A więc wiele pytań. 

Łatwo byłoby powiedzieć: „teraz słuchaj, wtedy usłyszysz to automatycznie”. I udawaj, że krwawi mi nos. Ale tym razem nie ujdzie mi to na sucho. Ta praca jest dla mnie zbyt intrygująca z kilku powodów i zasługuje na trochę więcej wyjaśnień, chociaż myślę, że „wyjaśnianie muzyki” jest oznaką słabości. A więc do muzyki.

Może najpierw coś o komponowaniu. Istnieje kilka znaczeń tego słowa. Według mnie oznacza to komponowanie. Komponowanie dźwięków. W swojej niewinności powiedziałem swoim dzieciom, że jestem kompozytorem, z którego oczywiście wyśmiewano się na pytanie „co robi twój ojciec?”. Jeszcze raz przepraszam moje dzieci za ten błąd rodzicielski i mam nadzieję, że nadal będą miały szczęśliwe dzieciństwo. Ale co mam na myśli mówiąc o kompozytorze; Nie zapisuję nut, tylko łączę dźwięki, osobne nuty instrumentów, które słychać osobno. Fonista w tym kontekście bardziej przypomina koniec słowa, na przykład saksofonista; ktoś, kto gra na saksofonie. Można by wtedy zinterpretować kompozytora jako kogoś, kto „składa coś w całość, a potem sprawia, że ​​brzmi”. Coś, co brzmi w jego głowie i sprawia, że ​​jest słyszalny.  

Anegdoty, takie jak moje zasiadanie jako kompozytor na obiedzie Stowarzyszenia Kompozytorów Holenderskich, tworzą wesołe historie: przy stole „prawdziwi” kompozytorzy rywalizują ze sobą o swoje kompozycje, jedna teoria piękniejsza od drugiej. Wykład 3 godziny po 3 minuty muzyki (brzmi trochę przesadnie, ale jednak…). Kiedy przyszła moja kolej, moja historia była bardzo krótka - jedna notatka, potem następna. Ta następna nuta jest / brzmi wyżej, niżej lub tak samo. Voilà. To jest komponowanie. Dziecko robi pranie. Słyszałem kiedyś, jak ktoś powiedział, że komponowanie to temat, początek, który wymyślasz, a reszta to logiczna kontynuacja. Jak tam dla mnie? Zwykle zaczyna się od przyjemnego stresu. Coś bulgocze, czego nie wiem, gdzie to się skończy. Zwykle wtedy wstaję. Jak mówi moja żona, to będzie dzień piżamy. Nie przeszkadzaj, odpuść. Ubieram się dopiero po pracy. To bulgotanie (nie mylić ze spożyciem alkoholu) ma zwykle przyczynę. Jak powiedziałem wcześniej: muzyka musi być o czymś. Nie lubię muzyki mydlanej, muzyki z 3 akordami, muzyki komercyjnej, smartlappingu lub muzyki z twardym bębnem lub kogoś recytującego wiersze Świętego Mikołaja. Moje dzieci mówią, że to się nazywa „rapowanie”.

Komponowanie nie jest dla mnie oczywiste. Na pewno nie dostałem go z domu. Daleko stąd. Moje pierwsze utwory muzyczne były bezlitośnie wyśmiewane i do dziś starannie unikane i ukrywane przez moich braci i siostry (z kilkoma wyjątkami). Ale to żaden problem. Już dawno zdałem sobie sprawę, że sława jako kompozytora lub jakikolwiek inny zawód twórczy zależy bardziej od sieci wokół osoby niż od faktycznej pracy, którą faktycznie wykonujesz. Wciąż znajduję uderzający przykład nagród, które otrzymałem, takich jak nagroda Emmy, za którą jesteś komplementowana, podczas gdy mało kto jej słuchał. 

Dlatego zawsze piszę z wielką przyjemnością, nawet jeśli żaden pies tego nie słucha. Wydobywa ze mnie to, co najlepsze. Moja kreatywność, moje prawdziwe uczucia. Moje współczucie dla otaczającego mnie świata, co szczególnie słychać na końcu tej pracy; jak człowiek w ogóle robi z tego bałagan. Samoświadomość, autorefleksja, emocje, radość i smutek to głównie elementy, które znajduję w mojej muzyce.

Ale wracając do tej kompozycji z tytułem „lekcja kompozycji”. Dlaczego ten tytuł? Jak już wcześniej powiedziałem: nie mam żadnego treningu w składzie. Robię wszystko ze słuchu, raczej czując. A to drugie muszę jeszcze bardziej sprecyzować. Robię to intuicyjnie. Nie mam gotowych melodii w palcach, i tak nie umiem grać na pianinie. Nie mówiąc już o odtworzeniu mojej własnej pracy. Nie stosuję sztuczek, za pomocą których niektórzy kompozytorzy mogą nagiąć słuchacza do swojej woli. Brak przykładów z literatury muzycznej, którą sprytnie przekształcam w swoją.

To, czego musiałem się nauczyć, to odłożyć na bok strach przed porażką i pozwolić muzyce przyjść taką, jaka nadejdzie. W mojej fantazji pomagali mi kompozytorzy, którzy w dawnych czasach pisali piękną muzykę. W głowie słucham tego, co mi doradzają. To oczywiście brzmi jak historia o małpach kanapkowych. Oczywiście, że tak (dla większości). Ale ta muzyka to w zasadzie opowieść o małpie kanapkowej, z tą różnicą, że można ją usłyszeć. Produkt słuchania ikon ze świata muzyki i przyjemnego dotykania ich. Być otwartym na ich opinie. 

Ta muzyka jest przykładem tego, jak słucham swojego wewnętrznego głosu, ale także głosów z szarej przeszłości, które miały na mnie wpływ, z tym, czego teraz doświadczam w muzyce i używam do przekształcania (komponowania) w muzykę.

Razem robimy fajną imprezę w mojej głowie. Zawsze jest fajnie. I taka praca ożywa. Zwykle jestem tak samo zdumiony jak niektórzy ludzie, że udało mi się to zrobić. A więc nazwa „lekcja kompozycji” pochodzi od tego, czego nauczyli mnie ci „duzi chłopcy”: lekcja kompozycji. Niezależnie od tego, czy zwróciłem uwagę, chciałbym to zostawić słuchaczowi. Słyszałem to wiele razy. Dla mnie jest coraz lepiej! 

O czym jest ta muzyka? Jest dla mnie równie nieodgadniony, jak dla słuchacza. Możesz wymyślić własną historię. Oczywiście słyszę otrzymane wskazówki, ale tak naprawdę nie można tego wyjaśnić. Cudu muzyki nie da się wytłumaczyć.

Cóż, wyjaśnij trochę więcej. Tak jak powiedziałem. Zaczyna się od słuchania i ponownego słuchania. A kiedy skończysz, posłuchaj ponownie. Co się dzieje w tej muzyce? Co wywołuje w tobie ta muzyka? Uczucie, które dostajesz i sposób, w jaki kompozytor skomponował, którego słuchałeś. Użyjesz tego później, aby wyrazić własne uczucia i jakich instrumentów i nut potrzebujesz do tego. To kwestia prób i błędów. Tytuł tej pracy to lekcja kompozycji. Nie sądzę, że możesz nauczyć się komponować, ale możesz to zrobić. Ktoś, kto jest muzykalny, będzie w stanie to zrobić łatwiej niż ktoś, kto nie jest. 

Oczywiście jest łatwiej, jeśli masz teorię muzyki. Ale ja nigdy nic z tym nie zrobiłem. Dla mnie nie chodzi o to, czy coś jest w F czy B. Słyszę różnicę, ale ma to związek tylko z położeniem akordów względem siebie. Czasami coś o pół tonu niższego też brzmi ładniej. Istnieją wyczerpujące teorie na ten temat, ale jeśli jesteś na to ślepy, tak naprawdę nie będziesz się dogadywać. Ze mną jest więcej: masz klawisze białe i klawisze czarne. Pokrywa otwarta, pokrywa zamknięta. Wyżej lub nawet wyżej. Czy to działa, czy nie działa, kiedy go słucham? Ta opinia, to słuch rozwija się przez lata. Kompozytorzy tacy jak Richard Strauss nauczyli mnie wyprawy w głąb akordów. Francuscy kompozytorzy, tacy jak Ravel, Debussy nauczyli mnie kolorów, łącząc instrumenty.

Moje dzieciństwo składało się zwykle z 3 akordów. Który też przylgnął dużo modnej muzyki, jeden klawisz i może kilka klawiszy równoległych. Takich jak major i minor. Ale żeby podróżować po różnych klawiszach w tym samym utworze muzycznym, nie. Nie słyszysz tak często. To kwestia robienia i uczenia się, aby zdobyć dużo zaufania do siebie, aby intuicja miała szansę. Talent jest fajny, ale wytrwałość pomaga bardziej.

Zdjęcie jest oczywiście parodią. Oczywiście nie możesz zarobić dużo pieniędzy na muzyce z powodów takich jak moje poszukiwania. W tym celu musisz również stworzyć iluzję w mediach (społecznościowych). Historia wokół tego. Zwykle nie ma to nic wspólnego z samą muzyką. Nagroda dla mnie dzięki komponowaniu jest świetna. Świetny sposób na poznanie siebie. Albo opowiedzieć historię komuś innemu.

Komentarze (0)

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Zostaw swój komentarz

  1. Publikowanie komentarza jako gość.
Załączniki (0 / 3)
Udostępnij swoją lokalizację
Możesz umieścić tutaj swój komentarz do mediów społecznościowych