Song of the Sea to moje dzieło orkiestrowe z początku tego tysiąclecia (ok. 2003 roku). Okres, w którym dalej rozwijałem swoją miłość do muzyki filmowej. W połączeniu z latami gry w orkiestrach symfonicznych jako perkusista. A więc dużo czasu na słuchanie z tyłu orkiestry, ale byłem też czujny, aby zagrać małą rzecz na trójkącie we właściwym czasie. O moim słuchu zadecydowali przede wszystkim wielcy mistrzowie muzyki klasycznej oraz bogata barwa smyczków, instrumentów dętych i perkusji. Okres satysfakcji. „W tamtych czasach muzyka była nadal bardzo powszechna”, cytuje Sjoerd Pleisier. 

Podejrzewam, że Song of the Sea to kompozycja, dla której morze jest trochę lub zbyt wysokie. Musisz także wiosłować, wiosłować, kłaść, a nawet pływać z uszami, aby utrzymać się na powierzchni. W niektórych miejscach można łatwo pójść na wiatr, ale w innych wszystkie ręce są na pokładzie. Rozumiesz, to praca związana z morzem. Dzieło metaforyczne, z obrazami muzycznymi. Podejrzewam też, że wiele osób boi się wody. Poleciłbym tym ludziom wyjść na drinka (oczywiście nie w czasie Corona) lub założyć André Rieu. 

Próbowałem nakręcić film z (pożyczonymi) obrazami, które widzę w mojej głowie. Ale to szybko stało się - ze względu na ograniczenie prawdziwego materiału wizualnego - filmem gdzieś pomiędzy Loodswezen van Rotterdam a filmem trafionym na Titanica. Zrobiłbym Pilotage, Titanica z fantastyczną muzyką Jamesa Hornera i siebie. Dlatego zrobiłem jej wizualną prezentację, w której można śledzić linię nut, harmonie, to, co dzieje się w muzyce. Nie za pomocą partytury z nutami, ale za pomocą klocków i koloru. Kolor określa głośność, której użyłem (czerwony = twardy, fioletowy = miękki i inne kolory dla tego, co jest pomiędzy dynamiką). Bloki na siatce to boiska. Im wyżej na siatce, tym wyższy ton. Dokładnie to dzieje się w mojej głowie: spójność kolorów w określonej kolejności. 
Nazwy nut, klucze nie mają znaczenia. Nawet nie wiem! W każdym razie nie dla twojego doświadczenia w mózgu. Nie ma też krzyku: och, to jest w Es, a to w Fis. Jest to spójność dźwięków, z którymi pracuje twój mózg. Fajną rzeczą w tej wizualizacji jest to, że możesz tu również zobaczyć ruchy morza. Więc twój mózg otrzymuje pomocną dłoń z tym, co o tym myśleć. 

W Song of the Sea rzeczywiście jest ukryta „coś w rodzaju Titanica”. Napisałem go kilka lat po tym, jak film Titanic szturmem podbił świat. Chodzi o duży statek, który wypływa na otwarte morze. Rozpoczyna się tematem przedstawiającym tragedię morza. Morze, które daje i zabiera. Słychać zgiełk na nabrzeżu, aby statek był gotowy do wypłynięcia. Uruchomienie próbne. Główni bohaterowie, ze swoimi przyzwyczajeniami i nieprzyjemnościami, przedstawiają się. Ale morze jest ostatecznie takie samo dla wszystkich, los, który łączy wszystkich. Malownicze sceny na otwartym morzu. Instrumenty solo i smyczki przepychają się. Statek wybiera otwarte morze. Oczywiście na początku wszystko jest bardzo przyjemne, jak w filmie. Ale pod skórą już dużo się dzieje. Muzyka jest teraz na dobrej drodze. Z nieuniknionym momentem, w którym wszystko pójdzie nie tak. Tylko ludzie jeszcze tego nie wiedzą. Impreza, piłka na pokładzie toczy się jak zwykle. Retrospekcje podczas smutnego wyjścia statku z portu: płaczący pasażerowie udający się w odległe miejsca. Smutek z powodu tego, co kiedyś było. 
Piękna scena muzyczna (tak mi się wydaje) to z pewnością żeglowanie, przecinanie wody z towarzyszącymi falami dziobowymi. I oczywiście dzieje się coś złego, rośnie napięcie. Z nową barką wszystko idzie nie tak. I oczywiście są retrospektywne chwile pasażerów na pokładzie: gdybym tylko miał to, czy tylko miałbym to? Chwile, w których temat jest ponownie poruszany. Utwory, w których daję upust muzyce w melodiach i instrumentacjach orkiestrowych. Krótko mówiąc, naprawdę oddałem się temu utworowi muzycznemu, wtedy około 17 lat temu, a teraz z restauracją muzyki w ciągu ostatnich kilku dni. 

Kiedy zacząłem tę historię, dla większości będzie to zbyt wysokie morze lub zbyt daleko most, jeśli można go zbudować na morzu. Oczywiście możesz po prostu słuchać muzyki bez próbowania wizualizacji tego, co robię w muzyce. Jeśli lubisz muzykę orkiestrową, są przyjemne momenty. A może miło też słyszeć, co potrafię zrobić z komputerem. 

Komentarze (0)

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Zostaw swój komentarz

  1. Publikowanie komentarza jako gość.
Załączniki (0 / 3)
Udostępnij swoją lokalizację
Możesz umieścić tutaj swój komentarz do mediów społecznościowych