Dla tych, którzy zmarli w samotności (1914–1918, 1939–1945 i 2020) i dla tych, którzy muszą bezradnie patrzeć.



Teraz, gdy Coronavirus atakuje, a poziom polityczny (z wyjątkiem ludzi z pieniędzmi w oczach) odsuwa na bok swoje różnice, przypominam sobie starą kompozycję: Nieznanego Żołnierza. Może dlatego, że uważam, że podobieństwo sytuacji jest teraz bardzo podobne do sytuacji z tamtych czasów. Kompozycję napisałem jakiś czas temu. Moim celem w tym czasie było opisanie procesu żołnierza na polu bitwy. To stało się porównanie z tym, co dzieje się dzisiaj. Francuski prezydent Macron powiedział, że jesteśmy w stanie wojny z wirusem: „Nous sommes en guerre”.

Aby wyjaśnić, co mam na myśli, wykorzystałem obrazy z I wojny światowej. Głównie dlatego, że w tamtych czasach trudno było znaleźć szacunek dla „rannego żołnierza”. Na szczęście dzisiaj już tak nie jest. Ale kiedy patrzę na polityczne działania w parlamencie, nie widzę szacunku ze strony niektórych partii. Niekoniecznie dla ofiar, ale dla przywódców politycznych, którzy bez względu na to, jakiego dokonają wyboru, są krytykowani. Dokonanie niemożliwego wyboru. Spróbuj zrobić to sam.

Muzyka w Nieznanym Żołnierzu opisuje także proces cierpienia żołnierza. Śmierć w samotności na polu bitwy. Te same obrazy, które widziałem w wiadomościach: jak śmiertelni pacjenci koronacyjni muszą umrzeć w samotności we włoskich namiotach, bez obecności rodziny.

Nieznany Żołnierz oznacza te ofiary (i być może te, które spotka ten sam los). Masywność jest poza naszą wyobraźnią. Nasz instynkt przetrwania koncentruje się teraz głównie na tym, co dzieje się w naszym bezpośrednim otoczeniu. Jak możemy zająć się najbliższymi? Kiedy patrzę na obrazy w moim filmie, nie widzę dużej różnicy. Jak możemy zająć się najbliższymi…

Umieranie jest oczywiście pod każdym względem ostatnią rzeczą, jakiej byśmy sobie życzyli. Ból, który muszą znosić krewni, jest wyjątkowy. Lub gdy dotyczy to ciebie, ponieważ nie skończyłeś jeszcze z życiem. Zwłaszcza umieranie z powodu choroby takiej jak Corona jest dziwne.

Kończę ten film - kiedy próbowałem sobie wyobrazić, że umieram gdzieś w rowie - z silną wiarą. Wiara oparta na intuicji. Przekonanie, które nauczyłem się, gdy trzymałem rękę umierającej osoby.

Czy moja historia / muzyka jest wygodą dla ludzi, którzy mają do czynienia z (efektami) Corony? Nie. Czy powinniśmy być zadowoleni z różnych polityków, którzy próbują zdobyć punkty? Nie. Czy powinniśmy udawać, że nic się nie dzieje? Nie. Ponad 100 lat temu ludzie również umierali na bezcelową śmierć. Powtórzyło się w latach 1939–1945. A teraz w 2020 roku. Właściwie każdego dnia, naprawdę. Wszędzie na świecie.

Wraz z muzyką przekazuję słowa ciemnej stronie życia, Bezimiennemu. Ale staram się także nadać jakiś sens sensu bezcelowości tego umierania. To nie jest odpowiedź ani doświadczenie, ale jedynie spostrzeżenie. 

Komentarze (0)

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Zostaw swój komentarz

  1. Publikowanie komentarza jako gość.
Załączniki (0 / 3)
Udostępnij swoją lokalizację