Kolejny bohater w dół: Don McCarthy, 1. batalion 116. pułk 29. Dywizja Piechoty.

Don McCarthy jest jednym z najbardziej inspirujących weteranów filmu dokumentalnego Omaha Beach, Honor and Sacrifice. Powyżej można zobaczyć zwiastun z Donem McCarthym odmawiającym modlitwę. JA (Fred Vogels) miał zaszczyt napisać muzykę do tego poruszającego dokumentu z historią The Landings na plaży Omaha.

Aby zobaczyć jego historię, zarejestruj się na tej stronie. Za darmo. https://backtonormandy.org/community

Przeczytaj więcej o tym pułku: kliknij tutaj. Lub cała dywizja niebiesko-szara na mapie: Kliknij tutaj

Tekst Tima Graya

We wczesnych godzinach rannych 6 czerwca 1944 r. Na plaży Omaha żołnierz 29. Dywizji Piechoty Don McCarthy rozejrzał się wokół i zobaczył tylko ciała. Większość nie żyła, niektórzy ledwo żyli, a inni zbyt bali się ruszyć. Don był częścią pierwszych fal lądowania na brzegach Normandii, gdy alianci rozpoczęli wyzwolenie Europy Zachodniej w jednym z najbardziej doniosłych dni II wojny światowej.

Lecąc pociskami, pociskami artyleryjskimi i moździerzowymi spadającymi wokół niego i dymem unoszącym się nad brzegiem wody tego ranka, McCarthy pomyślał, że to dobry moment, aby poprosić Boga o małą pomoc.

Don powiedział Bogu, że gdyby pomógł mu zrzucić go z plaży, spędziłby resztę życia, robiąc wszystko, o co Bóg go prosi i szanował go w każdy możliwy sposób.

Don McCarthy wysiadł z plaży Omaha w dniu D i został ranny później tego popołudnia, ale żył i wracał do szpitala w Anglii. Większość jego 29-latków nie miała tyle szczęścia.

Po drugiej wojnie światowej Don McCarthy klęczał w ławce w kościele, odmawiając Różaniec. Każdego poranka. Codziennie. Przy każdej sposobności, jaką dostał, Don McCarthy nadal dziękował Bogu za to, że przeprowadził go przez ten „Dzień Dni”, jednocześnie modląc się za tych 29 żołnierzy tego dnia na plaży, którzy nigdy nie mieli okazji się ożenić, wychowywać dzieci ani oglądać swoich wnuków i prawnukowie biegają po podwórku.

Don dotrzymał obietnicy. „Zasłużył na to”, jak mówi jedna ze słynnych linii końcowych Szeregowca Ryana.

donald

Don McCarthy zmarł w zeszłym tygodniu po dużej części życia w Warwick, a następnie w Smithfield. Wrócił do Normandii 14 razy od zakończenia II wojny światowej, podążając dokładnie tą samą trasą, którą zrobił w czerwcu 1944 r., Zatrzymując się w Anglii, aby odwiedzić przyjaciół, a następnie na brzeg Francji, gdzie czekało na nich więcej przyjaciół.

Czasami Don nawet popłynął kanałem La Manche, aby się tam dostać, jak miało to miejsce 6 czerwca 1944 r.

Początkowo zajęło mu dużo czasu, aby zdobyć odwagę, aby wrócić do Francji na pierwszą wizytę od D-Day, ale kiedy Don to zrobił, był w stanie zatrzymać niektóre ze swoich demonów D-Day, a koszmary nie przychodzą tak często. Don był w stanie nadepnąć na plażę Omaha i nie ujrzeć rzezi, ciał i krwistoczerwonych fal rozbijających się na brzegu, ale raczej piękna dzisiejszego wybrzeża Normandii. Odegrał w tym pewną rolę, nawet jeśli pokornie nie przyznałby się do tego.

Don McCarthy był tam przez większość najważniejszych rocznic D-Day w Normandii, ostatnia to 70. rocznica w 2014 roku. Myślę, że wiedział, że to będzie ostatni raz, ale nie przyznałby się do tego nikomu, a zwłaszcza samemu. Był tak bardzo podekscytowany, że zobaczył najnowszy pomnik na plaży Omaha, który uhonorował jego pułk, 116., jak został poświęcony. Łzy spływały mu po twarzy, ale jednocześnie jego uśmiech był szeroki na milę. Powiedział mi, że planuje spróbować wrócić na 75. rocznicę w 2019 roku, ale tak nie było.

To smutne, gdy umierają nasi bohaterowie. Mam na myśli prawdziwych bohaterów, a nie tych, którzy uprawiają sport lub śpiewają lub zabawiają nas w telewizji i filmach.

Don McCarthy to nie tylko przypadkowy nekrolog w gazecie. Był tam w dniu, w którym świat zmienił się na lepsze. Pomógł, aby tak się stało. Zawarł umowę z Bogiem tego dnia i w przeciwieństwie do wielu innych, którzy tego samego ranka zadawali podobne pytania, Don dotrzymał słowa, dopóki nie wziął ostatniego oddechu i nie dołączył do ludzi z 29. Dywizji Piechoty, których dusze od 1944 r. Leżą pod białe krzyże i gwiazdy Dawida na amerykańskim cmentarzu w Normandii.

Don McCarthy poprosił Boga o pomoc w Dniu Dnia i spędził całe życie, upewniając się, że dotrzymał końca swojej umowy.

-

McCARTHY, DONALD, AWW II VETERAN US ARMY 93, z North Smithfield, RI, wcześniej Warwick, RI, zmarł we wtorek, 1 sierpnia 2017 r. W Landmark Medical Center. Połączyć

Był ukochanym mężem 70 lat Elaine M. (O'Shea) McCarthy. Urodzony w Bostonie Donald był synem zmarłego Williama A. i Dorisa M. (McArdle) McCarthy'ego. Donald był zatrudniony jako menedżer ds. Komunikacji w byłej firmie telefonicznej w Nowej Anglii w Newport Naval Base, a także w Quonset i Davisville Base, a później pełnił funkcję Communications Managera w Amtrak.

Był także właścicielem i operatorem Atlantic Marble Restoration przez dziesięć lat.

Podczas II wojny światowej Donald honorowo służył w 1. batalionie 116. pułku 29. dywizji piechoty armii amerykańskiej.

Był dowódcą Stowarzyszenia 29 Dywizji w latach 1995–96 i odwiedził Normandię 14 razy.

24 lipca 2014 r. Został odznaczony Francuską Legią Honorową w Normandii. Donald był komunikatorem Kościoła św. Franciszka z Asyżu w Warwick.

Był także członkiem Rady Dyrektorów Save the Bay oraz członkiem Providence Rotary i Providence Chamber of Commerce. Przed zamieszkaniem w RI Donald mieszkał w Needham w stanie Massachusetts, gdzie działał w kościele św. Józefa i rycerzach Kolumba. Donald był także rezydentem Bristolu, RI w latach 1962 - 1977 i aktywnym komunikatorem parafii St. Mary. Oprócz swojej ukochanej żony Donald przeżyli czterej kochający synowie: Donald A. McCarthy, Jr. (Denise) z Portsmouth, RI, James I. McCarthy (Janet) z Charlestown, RI, Raymond M. McCarthy z No. Kingstown , RI i William A. McCarthy (Emily) z Exeter, RI; dziesięciu wnuków i siedmiu prawnuków. Jego pogrzeb odbędzie się w poniedziałek, 7 sierpnia 2017 r. O godz. 10 w kościele św. Franciszka z Asyżu, 596 Jefferson Blvd., Warwick. Pełne odznaczenia wojskowe zostaną przyznane natychmiast po mszy, a pochówek odbędzie się na cmentarzu w Belmont, Belmont, MA

Komentarze (3)

Ten komentarz został zminimalizowany przez moderatora na stronie

Dopiero co się dowiedziałem, że mój bohater ... Don McCarthy zmarł trzy lata temu. Mieszkam w Kornwalii w Anglii i tam miałem zaszczyt spotkać się z nim i zrobić sobie z nim zdjęcie. Rozmawiał z dziesiątkami z nas na D ...

Dopiero co się dowiedziałem, że mój bohater ... Don McCarthy zmarł trzy lata temu. Mieszkam w Kornwalii w Anglii i tam miałem zaszczyt spotkać się z nim i zrobić sobie z nim zdjęcie. Rozmawiał z dziesiątkami z nas na nabożeństwie żałobnym D Day na Trebah Beach niedaleko Falmouth w maju 2014 roku. Każde jego słowo oczarowało nas, a ja sam byłem pod wrażeniem. Natychmiast stał się moim bohaterem. Mam obraz 29 lądowania w Omaha podpisany przez niego i to zdjęcie. Nigdy nie zapomnę go i jego kolegów. Jestem niezmiernie smutny z powodu tej spóźnionej wiadomości. RIP Donald McCarthy.

Przeczytaj więcej
Paul Rowe
Ten komentarz został zminimalizowany przez moderatora na stronie

Przepraszamy, z opóźnieniem dowiedzieliśmy się o śmierci Dona. Mieliśmy zaszczyt przeprowadzić z nim wywiad w ramach naszego projektu wywiadu ustnego z II wojny światowej w maju 2019 r.

Pozdrawiam, Steve i Mary Sidebotham

Steven E. Sidebotham
Ten komentarz został zminimalizowany przez moderatora na stronie

Spoczywaj w pokoju Don

Fred Vogels
Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

Zostaw swój komentarz

  1. Publikowanie komentarza jako gość.
Załączniki (0 / 3)
Udostępnij swoją lokalizację
Możesz umieścić tutaj swój komentarz do mediów społecznościowych